Fenomeny kulturowe ostatnich dekad, takie jak popularność ideologii materialistycznych i zaufanie abstrakcyjnym teoriom nauki, wyerodowały treści filozoficzne z literatury. Główny nurt prozy zachodniej, łącznie z polską, zmierza w stronę dostarczania nieskomplikowanych doznań zmysłowych i intelektualnych. Ale czy rola literatury nie sprowadza się, zgodnie z obecnymi trendami, do zaspokajania potrzeb masowego czytelnika poszukującego lekkiej i taniej rozrywki? Towarzyszące rozkwitowi liberalnego kapitalizmem i nastawione na łatwą konsumpcję prądy literackie wydaja się odpowiadać twierdząco na to pytanie. Powieść „Przebudzenie Stacha” ilustruje odmienny punkt widzenia. Poza zawartością filozoficzną i wywrotowością w kontekście naukowej interpretacji rzeczywistości, utwór wyróżniają także walory artystyczne, które są w stanie zadowolić wybredne gusty czytelnicze.
Fabuła powieści rozgrywa się w Polsce w maju i czerwcu 1990 roku. Główny bohater, Stach, podobnie jak jego rodacy zmaga się z rzeczywistością ustrojowych i ekonomicznych przeobrażeń. Uzyskany trzy lata wcześniej dyplom na niewiele się przydaje i Stach chwyta się dorywczych zajęć. Przypadkowa znajomość w pociągu w drodze z Węgier, dokąd udał się w ramach wyprawy kontrabandowej, kieruje jego kroki do Krakowa. Odkąd odwiedził to miasto przed laty w czasie wycieczki szkolnej, pozostało ono w jego pamięci jako wyjątkowe miejsce, pełne historii, legend i tajemnic.
Fabuła powieści rozgrywa się w Polsce w maju i czerwcu 1990 roku. Główny bohater, Stach, podobnie jak jego rodacy zmaga się z rzeczywistością ustrojowych i ekonomicznych przeobrażeń. Uzyskany trzy lata wcześniej dyplom na niewiele się przydaje i Stach chwyta się dorywczych zajęć. Przypadkowa znajomość w pociągu w drodze z Węgier, dokąd udał się w ramach wyprawy kontrabandowej, kieruje jego kroki do Krakowa. Odkąd odwiedził to miasto przed laty w czasie wycieczki szkolnej, pozostało ono w jego pamięci jako wyjątkowe miejsce, pełne historii, legend i tajemnic.
Wydarzenia prowadzą jak padające klocki domina do kolejnych wypadków i znajomości, a te do wtajemniczenia w zagadnienia na pograniczu nauki, filozofii i fantazji. Publiczna prelekcja popularnonaukowa okazuje się początkiem wtajemniczenia bohatera w dylematy współczesnej nauki. Jest ona również okazją do przypadkowego odnowienia znajomości z Lizą, którą kiedyś spotkał w czasie wędrówki po Tatrach. Dziewczyna staje się kotwicą, która zatrzymuje go w Krakowie.
Fascynację Lizą, która nie posiada powierzchownych atrybutów kobiecego wdzięku, Stach tłumaczy szczególnego rodzaju urokiem stworzonym kombinacją jej filigranowości, inteligencji i erudycji. Jej osoba kojarzy mu się z baśniowymi postaciami arkadyjskiej nimfy i Małego Księcia. Poza zbliżającym ich podobieństwem duchowym, znajomość z rodowitą krakowianką stanowi dla pochodzącego ze wschodniej prowincji bohatera atrakcyjną odmianę i nobilitację.
Liza jest studentką filologii polskiej, a jako hobby interesuje się nauką, szczególnie biologią. Pociąga ją również historia, do lepszego poznania której nie gardzi sięganiem po legendy. Zainteresowanie podaniami i mitami dzieli z Hieronimem, współlokatorem Stacha na wynajętej tymczasowej kwaterze. Hieronima fascynują wszelkie przejawy okultyzmu i paranormalności. Z tych źródeł tworzy swój niespójny, eklektyczny świat, którego wizja częściej bawi Stacha niż irytuje. O ile Stach skłonny byłby porównać przyjaciółkę do bezskrzydłego elfa, cechy nowego znajomego sprawiają, że opisałby go jako przerośniętego skrzata.
Katalizatorem zainteresowań naukowych Lizy jest jej przyjaciel Edward, adept nauk ścisłych, który przeszedł transformację pokrewną do biblijnej przemiany pod Damaszkiem. Poznała go, kiedy jako wolny słuchacz studiował polonistykę na jej wydziale. Kilka miesięcy wstecz porzucił jednak i tę ścieżkę kariery i wyjechał w Bieszczadach, gdzie zmaga się ze swoimi demonami trudniąc się dorywczą pracą robotnika leśnego. Zatroskana o jego los Liza chce go tam odwiedzić, w czym znajomość ze Stachem okazuje się pomocna. Choć Edward osobiście nie pojawi się w utworze, odegra on w nim ważną rolę, a czytelnik nie zrobi pomyłki, jeśli doszuka się w tej postaci nawiązania do Edwarda Stachury.
Lubelski znajomy Gienek, lub Eugeniusz jak preferuje nazywać go zakochana w nim Liza, odnajduje Stacha w Krakowie i wciąga go w swoje problemy związane z przemytem samochodów. Skradzionego w Niemczech auta, które zgodził się przeprowadzić przez granicę, poszukuje policja i przestępcy. Stach i jego dziadek Henryk mieszkający w małej wiosce nad Bugiem – zgodnie z opisem wnuka dziwak nawet wśród kresowych odmieńców – podejrzewają, że być może nie tyle auto, ile ukryty w nim ładunek jest przedmiotem poszukiwań. Domyślają się, że polityczne napięcie związane z przeobrażeniami w Europie i Związku Radzieckim może mieć z tym coś wspólnego. Zanim zagadka rozstanie rozwiązana w końcowych rozdziałach powieści, przemycany mercedes przysporzy bohaterom przygód i emocji.
Za inną zawartą przez Stacha w czasie pobytu w Krakowie znajomością kryje się zagadkowy starzec Jan Marycz, który na pierwszy rzut oka przypomina ulicznego włóczęgę. Okazuje się on jednak matematykiem, którego wcześniejsze sympatyzowanie z komunistyczną władzą skazało na porzucenie zawodowej kariery. Jest on codziennym bywalcem krakowskiego Rynku, gdzie w długim płaszczu i z rozwianą siwą czupryną karmi gołębie. Historia Marycza, a w szczególności część odnosząca się do jego pochodzenia, stanie się źródłem jednego z wstrząsów, jakie przeżywa główny bohater w czasie dwóch opisanych powieścią miesięcy.
Ostatni rozdział przedstawia Rudolfa Linde, kiedy dziewiętnaście lat po wydarzeniach opisanych w utworze podróżuje samolotem do rodzinnego kraju. Wydarzenia, rozmowy i myśli Rudolfa skojarzą się z opisanymi w powieści wypadkami. Pomogą też znaleźć wyjaśnienie dla paranormalnych wydarzeń mających miejsce w czasie akcji „Przebudzenia Stacha”. Dzięki temu finałowemu rozdziałowi czytelnik być może znajdzie również pokrzepienie po szokujących informacjach na temat obecnego stanu nauki i pociechę w zrodzonych domysłach o naturze rzeczywistości.
Jednym z przewijających się przez powieść motywów jest sugestia, że magii i niezgłębionych tajemnic być może nie trzeba szukać daleko. Jak wierzy główny bohater, każdy człowiek na swój sposób do nich tęskni i podejrzewa ich istnienie na dnie codzienności. Wyrazem tego jest obserwowane na świecie niegasnące przywiązanie do tradycyjnych religii, jak też zainteresowanie okultyzmem i różnymi formami ucieczki w fantazję. Na ślad magicznych tajemnic można również natrafić w rzetelnych próbach odpowiedzi na podstawowe pytania filozofii – skąd wziął się świat i jaka jest w nim rola nas ludzi?
Daleka od podjęcia takich prób współczesna nauka przypomina Stachowi i Lizie wykolejony pociąg, który siłą rozpędu swoich ezoterycznych abstrakcji gna przez zaorane pole, w środku którego będzie musiał się w końcu zatrzymać. Zrozumiale wyartykułowane i oparte na autorytatywnych źródłach dylematy i sporne kwestie współczesnej fizyki, matematyki i biologii być może sprawią, że czytelnik będzie skłonny zgodzić się z taką oceną. Nacisk na przejrzyste wytłumaczenie tych zagadnień zapewne podsunie słuszny wniosek, że krytyka obecnego stanu nauki i nadzieja na metaforyczne ocknięcie się (przebudzenie) myślącego człowieka były głównymi inspiracjami przy tworzeniu „Przebudzenia Stacha”.
Innym istotnym motywem kierującym umysłem autora było literackie zaakcentowanie znaczenia Krakowa, ważnego tak w polskim jak i szerszym kulturowym kontekście. Niebagatelnym źródłem natchnienia było również pragnienie stworzenia wiarygodnego wizerunku Polski w jednym z jej bardziej istotnych, przełomowych momentów. W tło szkicowego portretu wkomponowane są nawiązania do historii i prehistorii kraju, w czym autor, podobnie do sposobu dyskutowania problemów nauki, uzupełnił fikcję literacką autorytatywnymi, wiarygodnymi faktami.
Czytelnik wyczulony na echa inspiracji twórczych z pewnością dostrzeże w powieści echa innych utworów literackich, z których autor czerpał mniej lub bardziej świadomie. Do głównych inspiracji zaliczyć należy „Czarodziejską Górę” Tomasza Manna. Przykładem mniej rzucających się w oczy choć nieprzypadkowych nawiązań jest „Świat Zofii” Josteina Gaardera.
Wysiłki w kierunku stworzenia „Przebudzenia Stacha” zaczęły się w 2005 roku. Końcowy kształt powieści został osiągnięty po dogłębnych badaniach materiałów naukowych i historycznych, sporządzeniu popularnonaukowych rozpraw i skomponowaniu literackich szkiców. Aczkolwiek nie można dzieła zaliczyć do lekkiej beletrystyki, zostało ono stworzone w kontekście tradycyjnego formatu powieściowego. Utwór adresowany jest głównie do bardziej wymagającego czytelnika, choć nie brak w nim elementów, które powinny zadowolić gusty konsumenta literatury popularnej. Powieść zawiera około 104 000 słów i składa się z dwudziestu rozdziałów. Powieść ukazała się w 2017 roku nakładem (nieistniejącego obecnie) wydawnictwa Rozpisani pod patronatem wydawnictwa PWN.
Autor powieści, Robert Panasiewicz, urodził się i wychował w Polsce, skąd wyemigrował do Australii w 1991 roku. Z wykształcenia geolog obecnie zajmuje się zawodowo sprawami związanymi z finansowością jako pracownik Rządu Australii Zachodniej. Z żoną i córką mieszka w Perth. Literaturą fascynuje się od wczesnych lat, a pierwsze próby pisarskie podjął na studiach w Krakowie. W dorobku ma debiutancką powieść „Saul”, wydaną w 2004 roku przez Polsko Australijskie Towarzystwo Kulturalne.
© Robert Panasiewicz 2024
Okładka przedstawia obraz George’a Grie „The Stormbringer or Existential Awakening”
© 2017 GEORGE GRIE neosurrelismart.com

